Zawalczmy o budowę wspólnoty w społeczeństwie

Co wspólnego mają ze sobą niska frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego, śmierć gen. Jaruzelskiego i kultura poruszania się ruchomymi schodami?

Czasem nachodzi mnie taka refleksja, że mimo iż świat polityki jest skomplikowany, dwuznaczny, obłudny i zakłamany, to jednak chciałbym wierzyć, że znajdzie się w nim kiedyś ktoś, kto obiektywnie będzie patrzył na świat, a przede wszystkim będzie miał jakąś wizję, oderwaną od narodowych fobii, skoncentrowaną na rozwoju gospodarki i głoszeniu w społeczeństwie potrzeby zacieśniania więzi i budowy jakże brakującej nam wspólnoty.



Budowa wspólnoty narodowej to proces interpokoleniowy, ale im szybciej i świadomie do niego przystąpimy tym silniejszym stawać się będziemy narodem. Domyślam się, że niektórzy zarzucą mi naiwność, ale mam wrażenie, że brzmi to naiwnie jedynie dla nas Polaków. Cechy zintegrowanego społeczeństwa posiadają przecież Niemcy, Czesi, Anglicy, nawet Rosjanie i choć podłoże tej integracji jest różne, to niektórym z tych narodów udaje się nawet poważnie myśleć o gospodarce. U nas nie daje się unikać podziałów, na narodowców i unitów, głęboko wierzących i tych którym religia zobojętniała, liberałów i konserwatystów, czerwonych i czarnych, tolerancyjnych i nietolerancyjnych, stojących na schodach ruchomych po prawej stronie i tych, co mają w d… ewentualny ruch po lewej. Okazuje się, że nadal nie jesteśmy dojrzałym społeczeństwem, wszelkie podziały prowadzą do rozłamów, a uzurpacyjne nastawienie coraz młodszych pokoleń nie napawa optymizmem.

Czekanie na kogoś, kto nam powie, jak żyć jest bez sensu. Nie oczekujmy ponownego przyjścia na świat Proroka, albo charyzmatycznego przywódcy, bo jeśli oni się pojawią to znaczyć będzie, że my, jako naród, osiągnęliśmy dno i nie było już wśród nas nawet iskry nadziei na odrodzenie i życie we wspólnocie, a jedynie Sodoma i Gomora. Spróbujmy zacząć od siebie, powalczyć z lenistwem i bezsensownymi nawykami, uzurpacyjnym nastawieniem, bezustanną krytyką rządu, piłkarzy, sąsiada i całego świata. Zacznijmy rozmawiać, nie krzyczeć, przyjmujmy do wiadomości odmienne stanowiska, przecież nie musimy się od razu z nimi zgadzać. Nie pomstujmy nad przeszkodami, szukajmy rozwiązań. Może wówczas wyłonimy z siebie liderów, którzy będą mieli znacznie więcej jaj, niż opozycja i znacznie szerszy i bardziej rzeczywisty ogląd sytuacji niż rządzący nami technokraci.

Efektem naszego społecznego marazmu jest niska frekwencja w wyborach. Nie tylko tych ostatnich do Parlamentu Europejskiego, ale we wszystkich wcześniejszych. Skrytykować rząd, albo wyciągnąć rękę po unijne pieniądze potrafimy wszyscy. Zagłosować ostatnio potrafił co piąty Polak. Swoją drogą, czas najwyższy pomyśleć o dobrodziejstwie Internetu i możliwości głosowania bez pojawiania się w punktach wyborczych, gdzie z rzadka dba się o wyborcę poruszającego się na wózku lub o rodzica z wózkiem. Znacznie łatwiej byłoby nam się zmobilizować do wejścia na stronę internetową i oddania głosu, niż przejść się do urny wyborczej. Może nie będzie zdrowiej, ale łatwiej. Elektroniczne PITy usprawniły nam już życie. To fakt! Ułatwienia to klucze do wielu drzwi.

Przy okazji wyborów pozwolę sobie nie zgodzić się panem redaktorem Jackiem Żakowskim, który zasugerował, że może nie powinniśmy pójść do wyborów, jeśli nie mamy pojęcia na kogo zagłosować (TOK FM). Rozumiem, że takie stanowisko podyktowane było obawą przed Nową Prawicą, ale jak widać zdecydowana większość nie poszła do wyborów, a Janusz Korwin-Mikke i tak się dostał. Kropla gnojówki w kieliszku wódki całkowicie psuje smak trunku. Taka sama kropla w wielkiej beczce mogłaby nawet okazać się przygodą dla największych smakoszy.

To, że nie zdołaliśmy zbudować jeszcze wspólnoty narodowej odzwierciedla się także w nastrojach po śmierci gen. Jaruzelskiego. Jeśli Prezydent Rzeczypospolitej nie zamierza ogłaszać żałoby narodowej, aby „nie dzielić społeczeństwa”, to oznacza, że sam ustala granice podziału. Nie jest moim celem gloryfikowanie gen. Jaruzelskiego. Jestem z pokolenia, któremu zabrał teleranek i pamiętam strach, który docierał do mnie w tamtym czasie tak, jak tylko potrafi dotrzeć do małego chłopca. Nie znaczy to jednak, że niczego już później nie zarejestrowałem, okrągłego stołu, pierwszych wolnych wyborów, zmiany ustroju, objęcia stanowiska Prezydenta Rzeczpospolitej, w końcu przekazania władzy i nigdy cienia nienawiści w głosie doświadczonego przez życie człowieka z dwoma medalami virtuti militari na piersi. Zawsze będzie on postacią kontrowersyjną, bez dwóch zadań, Zawsze będzie wśród nas Polaków różnica poglądów, kiedy faktycznie powstała III Rzeczpospolita, ale wbrew pozorom gdyby nie Jaruzelski, być może mielibyśmy znacznie więcej ofiar, a i Rosjan na karku. Skąd takie przypuszczenia? Z obserwacji aktualnych wydarzeń na Ukrainie. Jestem zdania, że gdybyśmy byli dojrzałym narodem gen. Jaruzelski okazałby się godny skromnego pochówku z honorami państwowymi i krótką żałobą narodową.

Sporo nas w kraju dzieli, bardzo szybko zmieniamy nastroje, potrafimy też szybko reagować, jeśli tylko nam na czymś zależy. Szkoda tylko, że nie mamy w sobie poczucia wspólnoty narodowej, w całej krasie odmiennych zdań i pomysłów na życie. Poczucie wspólnoty jedynie w subkulturze niczego nie załatwia. Może warto zawalczyć o coś więcej.
Trwa ładowanie komentarzy...